Opis wnętrza jachtu - Strona Pomorskiej Fundacji Sportu i Turystyki Osób Niepełnosprawnych Keja

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Opis wnętrza jachtu

WYKŁAD VIII

"OPIS WNĘTRZA JACHTU NA PRZYKŁADZIE TANGO 30"


Witajcie!
Mojej osobie przypadło opisanie wnętrza jachtu. Postaram się jak najlepiej zobrazować co, gdzie i na jakiej wysokości się znajduję, aby łatwo było Wam to sobie wyobrazić. Opiszę przykładowe wnętrze, na podstawie jachtu typu Tango 30 o nazwie "Fourwinds". Będę starała się podawać jak najbardziej dokładne wymiary, niestety z głowy, ale wybaczcie, aby się dostać z metrówką na łódkę musiałabym najpierw ją odśnieżyć, a dość mocno przykryta jest śnieżną kołderką, natomiast łopata nie jest moją mocną stroną :)  
Zajmę się tylko i wyłącznie opisem wnętrza, zaczynając od zejściówki, czyli miejsca wejścia do kabiny, znajdującego się w przedniej części kokpitu, po dziób.
Jacht ma wysokość swobodnego stania w mesie, jest nowoczesny i komfortowy oraz moim zdaniem bardzo przyjazny dla osób z dysfunkcją wzroku.
Ogólnie dzielimy wnętrze na: kambuz, mesę, dziobówkę, rufówkę, toaletę i część nawigacyjną.
Zatem: wyobraźcie sobie, że weszliście na pokład jachtu i stanęliście tuż przed samym wejściem, gdzie mamy do pokonania niewielkiej wysokości próg, a za nim poniżej pierwszy z trzech stopni prowadzący na podłogę. Stopnie dość szerokie i wygodne, o tej samej wielkości.  Mojej stopie w rozmiarze 40 wygodnie jest wchodzić, jak i schodzić, między innymi dzięki niewielkiej pochyłości, im niżej, tym stopień wysunięty bardziej w stronę mesy. Stopnie te mają boki lekko podgięte ku górze, dodatkowo na stopniach są taśmy antypoślizgowe. Poruszanie się po schodach ułatwiają handrelingi pionowe,  umieszczone po prawej i po lewej stronie ścian. Ściankę na której są schody wraz ze schodami nazywa się schodnią. Pod schodnią znajduje się silnik. Kiedy już zejdziemy ze schodni, po lewej stronie mamy dwie pary wąskich drzwi. Drzwi prowadzą do dwóch kabin. Kabiny te znajdują się w części rufowej, pod kokpitem. Otwieramy drzwi pierwszej z nich, gdzie znów mamy do pokonania niewielki próg. Przechodzimy i jesteśmy w środku, w niewielkim przedsionku, w którym mieści się swobodnie jedna osoba. Głowę w przedsionku raczej trzeba mieć pochyloną, mniej więcej naprzeciw drzwi jest szafka z dwiema płytkimi półkami, a pod szafką taka jakby pufa, siedzisko, a pod materacem tejże pufy jest mała bakista. Nad głową mamy niewielki luk ( niewielkie okno, które przy otwieraniu podnosi się do góry, ponad pokład).
Jeśli stoimy tyłem do drzwi, po lewej stronie znajduje się dwuosobowa koja, do której trzeba się wsunąć nogami w stronę rufy, głową w stronę przedsionka. Osoba śpiąca od strony burty ma więcej miejsca nad głową, a obok już jest sufit, czyli siedzisko ławki na której siedzimy w kokpicie. Ściany w kabinach są zazwyczaj pokryte miękkim materiałem, w wypadku opisywanej łódki jest to skóropodobny materiał z gąbką pod spodem, w kolorze kremowym.
Materace są grube i moim zdaniem wygodne, a pod materacami znajdują się bakisty.
Wychodzimy z kabiny i przechodzimy do drzwi obok. Wielkość sąsiedniego pomieszczenia możecie sobie wyobrazić na podstawie jego wyposażenia: wc, miejsce  na mokre ubrania za wc, zlew, pod zlewem szafka, nad zlewem też szafka, płytsza oczywiście niż ta pod zlewem. Kran ma wyjmowaną końcówkę z wężem, ponieważ służy zarazem jako prysznic z którego korzysta się stojąc za progiem,  pod nami są miejsca odpływowe na wodę, ale biorąc prysznic wszystko wokół w tym pomieszczeniu jest mokre Na wewnętrznej stronie drzwi znajduje się lustro. Kształt tego pomieszczenia jest nieforemny, dlatego nie mam pojęcia do czego mogłabym je porównać wielkością. Nad głową mamy luk. Zlew jest mniej więcej naprzeciwko drzwi. Po lewej stronie, ale jakby lekko pod skosem, mamy wc na niewielkim podwyższeniu. Za wc mamy dziurę na mokre ubrania, które wieszamy na wieszakach.
Wychodzimy z wc i przechodzimy do tego co mamy dalej, po lewej burcie. Na razie zrobiliśmy jakieś 2 kroki od schodni, nad głową mamy duży forluk. Na samym środku jest stół, który sięga do końca mesy, czyli ogólnodostępnego pomieszczenia usytułowanego w środkowej części, służącego jako jadalnia, miejsce rozmów załogi. Wróćmy do stołu, stół ma kształt prostokąta z zaokrąglonymi rogami, ma składane skrzydła umożliwiające swobodne poruszanie się w środku jachtu wzdłuż kanap i zazwyczaj rozkładane na czas posiłków. Po złożeniu zostaje nam wąski i długi stół o wymiarach ok. 20 cm na 1 m. Po lewej stronie za zabudową wc, jest kanapa, która ma kształt litery L, dłuższa cześć jest wzdłuż burty a krótsza jest na ścianie kabiny dziobowej. Nad kanapą w lewym rogu mamy niewielką szafkę, a reszta miejsca nad oparciem kanapy a szafką to półka. Po prawej jak i po lewej burcie są okna, na Fourwind’sie jest to akurat podłużne okno, mierzące mniej więcej długość kanapy lewo-burtowej, czyli około 1,60 cm.
Pod materacami kanap w mesie są bakisty, czyli schowki w postaci skrzyni, służące do przechowywania różnych rzeczy. Trudno mówić o komforcie spania na tych kanapach w mesie, ale będąc na regatach, kolega odstąpił mi kabinę dziobową, sam natomiast spał w mesie i jakoś nie narzekał :)
Wyobraźcie sobie, że siedzicie teraz na kanapie po lewej burcie, przed Wami jest rozłożony stół, na którym możecie swobodnie oprzeć ręce. Pod podłogą, pod stołem jest płytka zęza (najniższe miejsce wewnątrz kadłuba, gdzie zbiera się woda wraz z wszelkimi nieczystościami (jak rozlane paliwo, smary). Od razu zaznaczę, że nie jest to miejsce w którym zbierają się ścieki z zużytej wody. Zawartość zęzy może pochodzić z bardzo wielu innych źródeł : woda zaburtowa, która dostała się do wnętrza jednostki np. w wyniku nagłego zalania niezabezpieczonej jednostki przez fale, nieszczelności zabezpieczeń otworów lub nie zamknięcia owych otworów oraz ewentualnych przecieków poszycia lub pokładu, woda i inne płyny używane na jednostce, które zostały rozlane przypadkowo, przecieki z nieszczelnych instalacji i zbiorników, kondensacja pary wodnej we wnętrzu jednostki.
Po przeciwnej stronie jest kanapa, nieco krótsza, niż ta na której siedzicie i jest prosta. Po prawej stronie, za plecami, macie wcześniej opisywaną szafkę, a po przeciwnej stronie miejsce szafki zajmuje panel elektroniczny, na którym pokazane jest jakie oświetlenie jest włączone (panel ten w razie spalenia żarówki natychmiast powiadomi o awarii oświetlenia, ze wskazaniem miejsca usterki). Znajdują się tam również włączniki różnych urządzeń np. ciepła woda, wspomniane oświetlenie itp. Kanapa po prawej stronie jest krótsza, ze względu na stolik nawigacyjny, znajdujący się pod wyżej opisanym panelem. Stolik ma otwierany blat, gdzie jest płytkie miejsce na mapy. Pod stolikiem nawigacyjnym jest pusta przestrzeń, gdzie można wsunąć nogi, siedząc twarzą do wyjścia. Oczywiście nad kanapą jest półka, podobnie jak na burcie lewej, a pod siedziskiem - bakisty. Teraz wyobraźcie sobie jak przesuwacie się na kanapie w prawo, w stronę schodni, i na samym końcu jest ściana wc, stajecie, przeciskacie się między rogiem ściany wc a rogiem stołu, podchodzicie dwa kroki w kierunku schodni i stajecie tyłem do opisanej już wcześniej kabiny  łazienkowo-toaletowej, mając pod prawą ręką drugi stopień schodni.
Przed Wami jest kambuz. Jeśli dacie dwa kroki w przód, przed Wami będzie kuchenka gazowa na kardanie, pod kuchenką piekarnik, a pod piekarnikiem, tuż nad podłogą, niewielka szafka o wysokości 20 cm, szerokość tego "zestawu" ma mniej więcej 50 cm. Stojąc blisko kuchenki odnosilibyście wrażenie wnęki, po prawej byłaby ściana z wąskimi drzwiami do drugiej kabiny rufowej, a po lewej zlew. Zlew wystaje na taką samą odległość, jak stół nawigacyjny. Można by opisać to w ten sposób, że jakby przesunąć schodnie w stronę stołu, to akurat owa schodnia mieści się na styk między drzwiami wc po lewej, a zlewem i nawigacyjną. Zlew jest okrągły i ma także zabudowę okrągłą, aż po samą podłogę. Pod zlewem, w zaokrąglonej szafce, znajduje się kosz na śmieci. W rogu, między piekarnikiem a śmietnikiem, są trzy małe szuflady ( na ścianie śmietnika, tuż obok ). Jedna pod drugą- 20 cm na 10 cm. Obok kuchenki po lewej stronie, a za zlewem, jest lodówka, umiejscowiona w rogu. Lodówka jest dziurą, zamykaną wiekiem, o rozmiarach ok. 30cm na 40cm. Troszkę trzeba się powyginać, żeby coś wydostać z jej dna, gdyż jest głęboka na ok. 70 cm. Wieko lodówki, podobnie jak miejsce za kuchenką, stanowi tak jakby blat kuchenny. Jest kran z ciepłą i zimną wodą. Nad lodówką jest szafka, pasuje wyglądem do zabudowy pod zlewem, jest półokrągła, a w środku miejsce na talerze. Nad kuchenką, na przestrzeni od szafki po ścianę, jest szafka z przesuwanymi płytami. Wysokość tych szafek wynosi ok. 25 cm, z tym, że szafka na talerze wystaje nieco bardziej, niż ta z przesuwanymi drzwiczkami. A nad tymi szafkami jest półka. Na końcu szafki, na ścianie, są specjalne dwa uchwyty, w które można włożyć pionowo kubki, po 3 sztuki do jednego. Także możecie sobie wyobrazić, że mają wysokość 3 kubków. Dokładnie obok uchwytów na kubki są drzwi. Drzwi prowadzą do drugiej kabiny rufowej, która jest lustrzanym odbiciem tej pierwszej.
Wracamy pod schodnie. Stoimy do niej tyłem i idziemy 2 kroki do przodu, mamy stół, po prawej nawigacyjną, przesuwamy się odrobinkę w prawo i idziemy wzdłuż złożonego stołu po lewej i kanapy po prawej, jakieś 3 kroki do przodu i przed nami są kolejne niewielkie drzwi, przez które wchodzimy do kabiny dziobowej. Znów mamy próg, przechodzimy i jesteśmy w przedsionku, gdybyśmy w tym miejscu kucnęli przed nami byłyby otwory bez zamknięć, w które można sztauować różne rzeczy, najczęściej są to buty. Sztauowaniem nazywamy dokładne rozmieszczenie ładunku i umocowanie wszystkich ruchomych przedmiotów. Sztauowanie wykonuje się w celu zachowania odpowiedniej stateczności jednostki, oraz uniknięcia uszkodzeń, spowodowanych przez ruchome przedmioty. W przypadku sztauowania ładunku, powinno uwzględniać się również kolejność jego wyładowywania. Po prawej stronie mamy szafę. Dość pokaźna w środku, choć na zewnątrz drzwiczki mają jedynie ok. 50 cm na 40. W środku rurka z wieszakami, i dziura w dół w którą możemy nawrzucać graty. Dno tej dziury jest pod skosem, bo jest to na burcie. Nad nami mamy forluk, duży, takich samych rozmiarów jak ten z mesy. Kabina jest dwuosobowa, nogi w dziobie, głowa w stronę rufy, z tym, że tutaj materace są wyżej, niż w kabinach rufowych. Koja ta jest w kształcie trójkąta, który ma czubek lekko ścięty. Wyobraźcie sobie, że wchodzicie na koję i odwracacie się w stronę drzwi, czyli rufy, schodni. Siedząc na środku w miejscu, gdzie podczas snu powinna być głowa, po lewej znajduje się opisywana wcześniej szafa z dziurą, nad głową forluk, drzwi tej kabiny nie są na środku, tylko lekko z lewej strony, patrząc w stronę rufy, bo za ścianą na środku mamy wbudowany na stałe stół. Po prawej zaś stronie mamy szafkę, wymiary drzwi podobne do tej poprzedniej z tym, że w środku mamy 3 półki, bardzo płytkie, aczkolwiek dość długie. Na tej szafce przymocowana jest półka, oczywiście zabezpieczona deskami wystającymi ponad, żeby nam nic nie uciekło podczas przechyłów, gdy tam położymy jakieś przedmioty. Takie półki są na każdej z czterech szafek w kabinach. W kabinie dziobowej wzdłuż burt, mniej więcej na środku między sufitem a materacami są półki, szerokości może 15 cm, z deską zabezpieczającą wysokości 10 cm. Pod materacami są bakisty.


Na zakończenie dodam, że jest to jeden z tych jachtów, o który dbam z przyjemnością, chociażby dlatego, że mimo, iż do dziś nie odniosłam patelni, na której robię naleśniki w domu, kapitan głowy mi nie urwał i brak owej patelni nie przeszkadzał mu, by wziąć udział w wielu regatach, m.in. Sony Baltic Open Regatta'08 i ’09, gdzie zajął trzecie miejsce, Eurocard Gotland Runt’09, następnie jacht ten pod dowództwem Wieśka wygrał regaty w Portsmouth, a co najważniejsze Fourwind’s wziął w minionym sezonie udział w jednych z najsłynniejszych regat na świecie: "Fastnet Race", gdzie trasa wyścigu liczyła łącznie 608 mil morskich typowo przybrzeżnej żeglugi regatowej.W tegorocznej edycji stanęło ponad 300 ekip z całego świata, a "Fourwinds" okazał się najmniejszą jednostką wśród startujących jachtów. A co najważniejsze i co napawa mnie dumą, jacht na którym wzięłam udział w regatach Sony Baltic Open, a także spędziłam wiele godzin bujając się po Zatoce, był pierwszym po 30 latach polskim jachtem, startującym w tych prestiżowych regatach.

P.S.: Zaznaczam, że opis tego jachtu (szczególnie jego wymiary i odległości), jest niewątpliwie subiektywny i może różnić się od opisów innych znawców tematu:).

--
Kasia Nadia Bławat

<<powrót do ABC żeglowania


Poprawny CSS!

Valid XHTML 1.0 Strict

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego